pęka lecz stoi patrzałem mu w oczy wracając sprawdzałem czy żyje żył
wtedy a teraz stoi choć pęka i nie ma już jak sprawdzać tętna
dawno przylatywały ptaki wyjadały okruchy ze stołu i wychowywały młode
w zasięgu ręki nie ma już ptaków i nie ma ręki trzymającej papierosa
nie ma na ścianach obrazów i obraz się zatarł: zielona tablica z nazwiskiem
resztki witraży schody ponoć wykładane dywanami zapach chleba zza okna
do drzwi dzwonienie i drzwi otwieranie z głośników dźwięki i melancholia
sobotnia i budzik przed szkołą pakowanie uciekanie wracanie
martwy stoi z przyzwyczajenia

1 komentarze:
Witam. Ciekawy wiersz. A jeszcze bardziej jestem ciekawy kto go napisał. Jeśli to Pan (Autor bloga) to gratuluję. Muszę przyznać - kunszt twórczy. Nie będę się wdawał w głęboką analizę ale zapewniam, że wile w nim czytam...
Prześlij komentarz