niedziela, 28 września 2014

///

Czym więcej się zastanawiam, tym mniej chce mi się wiedzieć, bo "qui addit scientiam, addat et laborem". Może w zasadzie powinienem napisać "rozumieć" zamiast "wiedzieć", bo rozumienie zabija dziecięcą nowość, ciekawość i zaufanie. Kiedy dziecko stojąc na szczycie schodów widzi na dole ojca, może - nie rozumiejąc i nie zastanawiając się - rzucić się w dół, pewne, że trafi w jego ramiona. Kiedy wie i rozumie, co się dzieje i co się stać może, boi się.

piątek, 5 września 2014

A co czytasz? A takie tam. Różne różności.

Jeśli ktoś słuchał w dzieciństwie bajek z tzw. czarnej płyty, ewentualnie słucha teraz ze swoimi dziećmi, to pewnie rozpoznaje. Jeśli nie, nie szkodzi, bo w sumie nie na temat. Na Facebooku pojawił się pewien łańcuszek, rozchodząc się w tempie epidemii grypy, jak to łańcuszki, ale na szczęście nie dość, że nie był wyjątkowo głupi, to nawet jakiś sens miał. Chodzi o podanie 10 (plus minus) książek, które możnaby nazwać formacyjnymi. Żeby mi nie umknęło w czeluściach, wrzucę sobie tutaj to, com tam napisał, z lekkimi zmianami i uzupełnieniami.

Poeci wykluczeni, kolejność z nikąd wzięta.

L. Szestow – Ateny i Jerozolima – to powoli działająca trucizna/lekarstwo, której efekty wychodzą na wierzch po kilku albo nawet kilkunastu latach. Nie daje spokoju. Kilka tematów (jak Hiob i - co Szestow bierze z Damianiego - "czy może Bóg uczynić byłe niebyłym") powtarzam w różnych miejscach jak katarynka.

M. Bułhakow – Mistrz i Małgorzata. Pierwszy raz czytałem omijając rozdziały z Piłatem w roli głównej, drugi odwrotnie, potem już jednym ciągiem. Że interpretować nie wpadając w em/sympathy for the devil trzeba czytać pamiętając kto jest kim i komu zdarza się kłamać, a komu nie.

Rozmowy z Jerzym Nowosielskim (J. Podgorzec): – też pharmakon, leczy i truje jednocześnie. Nowosielski widzi, choć niektórzy twierdzą, że niewłaściwą (choć nie nieprawdziwą) stronę rzeczywistości.

W. Szekspir (albo ktoś podający się zań): Hamlet – Postmoderniści powinni mieć za wzór dekonstrukcji. Bo Hamlet jest o języku głównie. Tak przy okazji – najlepszą ekranizacją Hamleta, jaką dane mi było zobaczyć jest Rosenkrantz i Guilderstern nie żyją z Oldmanem i Rothem (tak, wiem, że to ekranizacja zupełnie czego innego).

J.R.R. Tolkien: Władca pierścieni/Sillmarilion – nie wiem, czy nie pierwszy świat, w który wsiąkłem całkowicie. Drugim była herbertowa Diuna. I dla dzieci i nie dla dzieci.

W. Miller: Kantyczka dla Leibowitza – można się uprzeć, że to sf, ale jak dla mnie, to traktat teologiczny. Szkoda, że wydano kontynuację.

J. Dukaj: Inne pieśni (a w zasadzie wszystko). Konsekwentne budowanie światów, czasami odległych od jakiegokolwiek ludzkiego doświadczenia czy nawet wyobrażenia, brak charakterystycznej dla dużej części SF drętwoty języka.

J. Huizinga: Jesień Średniowiecza. Pierwsza lektura dokonywana pod ławką na lekcjach, w tramwajach i na ulicy. Początek fascynacji tzw. Starymi Dobrymi Czasami.

JL Borges: Księga piasku (i wszystkie inne opowiadania) – pisać apokryfy lepsze niż książki rzeczywiście wydane i otwierać oczy na to, czego na pierwszy rzut oka nie widać może chyba tylko ten, komu przeznaczona jest utrata wzroku.

J. Cortazar: Gra w klasy – teraz to nie wiem, co powiedzieć, bo jak próbowałem wrócić do lektury, to wyszło mi słabo. Ale kiedy raz jedyny zawitałem do Paryża i w zupełnie niesamowitych okolicznościach spożywałem na Pont des Arts wino w towarzystwie przedziwnej pary emigrantów, byłem strasznie przejęty przebywaniem w miejscach z książki.

GG Marquez: Jesień patriarchy – powieść o tyranii napisana przez przyjaciela tyrana. Jeden z lepszych dowodów na to, że biografizm jest ślepą uliczką w interpretacji literatury.


I jeszcze: Jądro ciemności, Ziemia obiecana, Ubik, Kongres futurologiczny, Literatura na świecie 10/1985 (z Bataillem) i jej podwójny numer z Millerem (Henrym) i Poundem.

środa, 2 października 2013

~

"Dlaczego nie jest lepiej. Przecież tylu ludzi modli się, żeby było lepiej?"; "Egzorcysta powiedział..."; "W treści objawień z ... stoi, że ...".

Można budować zaczynając od pierwszego piętra? 

czwartek, 24 stycznia 2013

Przebłyski

Znam odpowiedzi, nie znam pytań. Odpowiedzi są nie całkiem jasne, rwane, westchnienia, krzyki i jęki, półsłówka, półobrazy, twarze poważne i powykrzywiane, postacie z kolorowego dymu, poprzestawiane - na pierwszy rzut oka pasujące - części układanki, czasami zaczynający się w głębi dreszcz rozchodzący się falami gorąca na zewnątrz, aż po wierzch głowy, rozdymający, spocony, czasami zimno i plecy oparte o wystawową szybę i łapanie oddechu jak węża łapanie zapachu ofiary, usta otwierane i zamykane, na skrawku papieru myśli zapisywane, do koperty wkładane, wysyłane, z ręki do ręki podawane, za okładkami książek chowane, na podłodze rozsypane - znam je, bywa, że jedzą mi z ręki i dają się głaskać pod włos, bywa, że warczą i zęby pokazują, poniewczasie nagłym zrozumieniem pod powieką błyskają, bywa, że spacerują, dotykając końcami odnóży pofalowanej powierzchni podczaszkowego jeziora. W jakimś sensie znam odpowiedzi. Znałem. Wydaje mi się, że mogłem znać.

środa, 14 marca 2012

Sonet


obraz
kraj
raz
raj

starowina
nalewa
wina
ewa

dla
mnie
nie

a
samotność
ość

* * *


to
Pola
wy
niosła i rozłoży
sta
nie
się
słod
kim
po
tem deszczem

który
wszys
kto co
ży je ss
ie.

o
świetl
ona skąpym na
sie
nie
m świat
ła

po
woli
staje
się
to
bą gdy ss
ci
ę
zgłodu

Musi być takie miejsce, gdzie

  jest jeszcze fragment nieodłamany
całości, luźna cegła z nienaruszonego muru
żółty liść z wiecznie zielonego drzewa
  Dwa kroki w chaos, jeden w porządek,
nakryj mnie, wzgórze i błogosław.
  Jaka dla nas śmierć, które dla nas życie.